Test blended whisky 12Y

Blended whisky to bodajże najpopularniejszy rodzaj whisky na świecie, więc mnóstwo osób poszukuje odpowiedzi na pytanie którą wybrać. Dlatego przygotowaliśmy test blended whisky 12Y od kilku popularnych marek… Porównanie miało być szybkie, toteż zamiast rozpisywać się o walorach (bądź ich braku) przy poszczególnych pozycjach, postanowiliśmy zastosować możliwie najkrótszą formę przekazu. Pisząc po ludzku – zero pierdolenia, maksimum konkretów. Na warsztat wzięliśmy pięć butelek – Grant’s 12Y, Johnnie Walker Black Label, Ballantine’s 12Y, Dewar’s 12Y oraz Chivas Regal 12Y, czyli śmietankę blended whisky dostępną  w praktycznie każdym większym sklepie. Skala ocen jest standardowo dziesięciopunktowa, więc będzie to pewna wskazówka i punkt odniesienia do wszystkich wpisów dostępnych na naszej stronie. Ok, zaczynamy test blended whisky 12Y, zobaczymy na którą flaszkę warto przeznaczyć około 100 złotych.

test blended whisky - grant's 12y

TEST BLENDED WHISKY 12Y – WYGLĄD:

Grant’s 12Y: korpulentna butelka o trójkątnym kształcie, doprawiona wyrazistymi tłoczeniami i etykietą niczym rycerska heraldyka, prezentuje się bardzo elegancko. Całość wygląda trochę inaczej niż typowy Grant’s – jest niższa i znacznie masywniejsza, a dodatkowo mamy w szyjcie nalewak. Ocena 7/10.

Johnnie Walker Black Label: butelka ma typowy prostokątny kształt oraz ukośną etykietę, charakterystyczną dla wszystkich whisky z rodziny Johnnie Walker, jednak taka prostota zdecydowanie może się podobać. Korek jest aluminiowy, natomiast w szyjce wciśnięto nalewak. Ocena 6/10.

Ballantine’s 12Y: prostokątny kształt oraz stylistyka etykiety są wprawdzie bardzo poprawne, ale brakuje tutaj czegoś wyróżniającego tę edycję. Ostatecznie wyglądowi butelki trudno jakkolwiek zarzucić bezguście, szkoda tylko, że zastosowano plastikowy korek bez nalewaka. Ocena 5/10.

Dewar’s 12Y: butelka z wyglądu przypomina… średniej klasy wino, więc przesadną estetyką nie grzeszy. Ocenę koloru trunku dodatkowo utrudnia zabarwienie szkła na kolor brązowy. Whisky ma oczywiście plastikową zakrętkę, ale producent nie zapomniał o dozowniku. Ocena 4/10.

Chivas Regal 12Y: butelka Chivas Regal 12Y jest jedną z ładniejszych, ale trzeba zaznaczyć, że testowana wersja trochę różni się od edycji spotykanych w marketach. Mimo wszystko, nawet standardowa jest piękna – masywna i zdobiona herbem. W szyjce jest nalewak. Ocena 7/10.

test blended whisky - johnny walker black label

TEST BLENDED WHISKY 12Y – AROMAT:

Grant’s 12Y: przyjemny, średnio lotny i orzeźwiający. Alkohol nie jest specjalnie wyczuwalny, a dominuje miodowa słodycz, rodzynki, wanilia i toffi, uzupełnione odrobiną dymu. Czuć znajome nuty Glenfiddich, którego mieliśmy butelkę na składzie i mogliśmy porównać. Aromat wiele obiecuje, oby tylko smak mu dorównywał. Ocena 5/10.

Johnnie Walker Black Label: nieco odrzuca przy pierwszym wąchnięciu, zwłaszcza jeśli nie jesteś fanem oscypków, ale znajdzie się tutaj również trochę wanilii, imbiru, dymu i ziemi. Taki aromat trzeba po prostu lubić – nam absolutnie nie podchodzi, jest niewiele lepiej od słynnego Red Labela, którego nie polałbym nawet teściowej. Ocena 2/10.

Ballantine’s 12Y: średnio lotna, zajeżdża tanią chemią przy pierwszym kontakcie, więc głębsze zaciągnięcie nosem grozi odruchem bezwarunkowym. Później trochę owocowa, co nadaje jej orzeźwiającego charakteru, a wszystko spina rodzynkowa słodycz. Nie jest to może specjalnie ambitna lecz zupełnie przyjemna kombinacja. Ocena 3/10.

Dewar’s 12Y: trochę dziwna whisky, gdzie nuty floralno-owocowe wymieszano ze słodkimi akcentami. Jeśli za mocno pociągniesz nosem, to alkohol połączony z cytrusami oraz acetonem potrafi nieco zaświdrować. Ogólnie dość orzeźwiająca, jednak bez nadzwyczajnych wielopoziomowych struktur, jak to bywa z blendami. Ocena 4/10.

Chivas Regal 12Y: najpierw moc alkoholu atakuje nozdrza, jednak po chwili wyczuwalne stają się delikatne aromaty owocowe plus zdecydowanie mocniejsze nuty karmelu, miodu oraz czekolady. Jest słodko, aczkolwiek nie powoduje to mdłości. Aromat intensywnością nie powala, chociaż w ogólnym rozrachunku zapach jest całkiem przyjemny. Ocena 4.5/10.

test blended whisky - ballantines 12y

TEST BLENDED WHISKY 12Y – SMAK:

Grant’s 12Y: generalnie łagodny, chociaż to niezbyt rozbudowany bukiet gdzie dominują pieczone jabłka, trochę sherry, goryczka skórek cytrusowych i… w zasadzie to byłoby tyle. Całość jest stosunkowo płytka, jak Wisła w upalne lato. Można uznać ten napitek za dobry dla nowicjuszy, ale alkohol trochę przypala kiedy trunek spenetruje przełyk. Ta whisky jest po prostu pijalna – nie ma się czym delektować, jednak do zlewu szkoda wylewać. Ocena 5/10.

Johnnie Walker Black Label: ależ to jest paskudnie uwędzone, drewniane i jednocześnie mdławo słodkawe… jak rzygałeś po Red Labelu, to Black Label przywoła przykre wspomnienia. Poza tym wieje pustką, niczego dobrego tutaj nie znaleźliśmy – jakby kraina fantazji pochłonięta przez nicość (Neverending Story 1984). Na końcu pojawia się lekka alkoholowa pieprzność skonfrontowana z wanilią. Mama Cię na to raczej nie przygotowała. Ocena 2/10.

Ballantine’s 12Y: początkowo trochę przypomina łagodniejszą wersję Johnnie Walker Black Label (kompot wigilijny z suszonych owoców), aczkolwiek jest zdecydowanie łagodniejsza w smaku, ponieważ przemyca więcej nijakiej kremowej słodyczy. Dalej wchodzi trochę gorzkiego posmaku skórek owocowych i… koniec doznań. Ogólnie to trunek dla fanów prostych konstrukcji, który po prostu ujdzie w tłumie. Ocena 3.5/10.

Dewar’s 12Y: pierwsze uderzenie to zasadniczo jedna, wielka słodka pustka. W drugiej fali pojawia się dębina, która wprawdzie trochę drażni ślinianki, ale trudno wskazać coś więcej. Bukiet smaków… To pytanie nas prześladuje, a jakby to powiedział królik Bugs „what’s up dock?” – no właśnie nie wiemy. Ot, zwykłe popłuczyny, jakimi raczej trudno się delektować w sobotni wieczór. Ocena 2.5/10.

Chivas Regal 12Y: słodko-wytrawny o przeważających nutach wanilii i czekolady, a także świeżego dębu, toffi oraz nieznacznymi akcentami suszonych owoców. To generalnie całkiem sympatyczne połączenie, a gdyby udało się jeszcze zredukować wyraźny alkoholowy początek (co można zrobić dodając kostkę lodu), byłby to jeden z ciekawszych blendów w swojej kategorii. Ocena 4.5/10.

test blended whisky - dewar's 12y

TEST BLENDED WHISKY 12Y – FINISZ:

Grant’s 12Y: ogólnie jest dość słodko, głównie dzięki wanilii i czekoladzie. Niestety, finisz trwa ułamek chwili, a nawet krócej, wyparowując jak gotówka na wakacjach. Serio – nie zdążyłem napisać tego zdania, które poprzedzał łyczek Gtant’s 12Y, a już niczego nie czuję. Ocena 3.5/10.

Johnnie Walker Black Label: tytoniowy, drewniany, dymny, ponownie cholernie wędzony i ostatecznie słodkawy. Bourbon wchodzi w ostatniej fazie, trochę podkolorowując sytuację, jednak jest już za późno – wynik tego meczu został przesądzony. Tylko dla wiernych fanów marki. Ocena 1.5/10.

Ballantine’s 12Y: kończy się szybciej niż zaczyna, będąc mieszanką lekko pieprznych, wędzonych i słodkich akcentów, które szybko przemijają. Jeśli się chwilę poczeka i bardzo skupi, to pojawia się delikatne majaczenie ostrawej dębiny. Ogólnie jest jednak przerażająco płaski. Ocena 2.5/10.

Dewar’s 12Y: finisz to coś, czego w zasadzie nie ma w wykonaniu Dewar’s 12Y. No, może poza odrobiną dębiny i wędzonki, ale poza tym, to takie alkoholowe przeminęło z wiatrem. Pustka, pustka i jeszcze raz pustka, ale przynajmniej nie odrzuca jak Johnnie Wlaker. Ocena 2.5/10.

Chivas Regal 12Y: nieco pieprzowy i wzbogacony suszonymi owocami, lekko torfowy w ostatniej fazie. Stosunkowo krótki oraz suma summarum niezbyt wyrazisty, chyba że pod uwagę weźmiemy wyraźne uderzenie alkoholu. Mimo wszystko coś tutaj się dzieje. Ocena 3.5/10.

test blended whisky - chivas regal 12y

Test blended whisky 12Y uznajemy z zakończony, a przynajmniej pierwszą rundę, bo sprawa zapewne jeszcze niejednokrotnie wróci na wokandę. Szczerze powiedziawszy, to wnioski płynące z powyższego zestawienia są raczej niezbyt optymistyczne, bo prawie wszystkie sprawdzone trunki pod względami smaku i aromatu wypadają w najlepszym wypadku średnio. Niekwestionowanym zwycięzcą jest Grant’s 12Y, który nieznacznie wyprzedził Chivas Regal 12Y i obydwa możemy od biedy polecić, natomiast resztę lepiej sobie podarować, no ewentualnie do drinków Ballantine’s 12Y jeszcze całkiem nieźle się nadaje. Nasze kubki smakowe rozczarował zwłaszcza Johnnie Walker Black Label, który kontynuuje oscypkowe tradycje, zaś Dewar’s 12Y jest po prosu nijaki. Testowane blended whisky 12Y kosztują kolejno 80-100 złotych (Ballantine’s 12Y), 90-110 złotych (Chivas Regal 12Y), 110-120 złotych (Grant’s 12Y), 110-130 złotych (Johnnie Walker Black Label) i 120-135 złotych (Dewar’s 12Y), więc w takich widełkach spokojnie można dostać całkiem przyzwoitego single malta jak GlenmOrangie 10Y Origina albo pure malta klasy Monkey Shoulder. Test blended whisky 12Y bezlitośnie to obnażył. Na koniec jeszcze zestawienie punktowe:

Grant’s 12Y – 5.0/10

Chivas Regal 12Y – 4.9/10

Ballantine’s 12Y – 3.5/10

Dewar’s 12Y –  3.2/10

Johnnie Walker Black Label – 2.9/10



3 thoughts on “Test blended whisky 12Y”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *