Recenzje whisky ze smakiem

Tomintoul 10YO

Tomintoul 10YO jest kolejną szkocką single malt whisky, która trafiła do naszego skromnego laboratorium, gdzie stanęła naprzeciw innego dziesięciolatka – GlenmOrangie 10Y Original… Historia Tomintoul 10YO rozpoczęła się stosunkowo niedawno, ponieważ gdzieś w latach 90-tych ubiegłego stulecia, natomiast sama destylarnia wystartowała w 1964 roku. Do dzisiaj marka kilkukrotnie zmieniała właściciela, zaś Tomintoul 10Y przeszedł kilka faceliftingów butelki. Stylistycznie mamy do czynienia ze skromnym szkłem schowanym w eleganckiej tubie, mogącym bardziej przypominać naczynie na gorzałkę, aniżeli szkockiego singla. Producent nie chwali się także nadzwyczajnie finezyjnym procesem powstawania tej whisky, zdradzając tylko nieśmiało, że leżakuje w beczkach po bourbonie.

tomintoul 10y opinia

Zapach Tomintoul 10YO okazuje się mocno orzeźwiający, niestety zaraz po otwarciu i nalaniu do naczynia zajeżdża rozpuszczalnikiem.

Barwa Tomintoul 10YO jest zdecydowanie ciemniejsza od GlenmOrangie 10YO Original, momentami wpada w pilsnerowskie złociste odcienie oraz delikatny pomarańcz zachodzącego słońca. Zabutelkowany destylat charakteryzuje się również oleistą konsystencją, leniwie ściekając po ściankach kieliszków. Zapach okazuje się mocno orzeźwiający, niestety zaraz po otwarciu i nalaniu do naczynia zajeżdża rozpuszczalnikiem, jednak kiedy whisky trochę poodycha wyraźnie czuć wanilię, cytrusy, ślady słodkiego toffi albo czekolady. Gdyby nie cholerne nuty rozpuszczalnika, byłoby znacznie przyjemniej. Poza tym, trudno to nazwać wybitnie wielowarstwową strukturą, której można oczekiwać po dziesięcioletnim single malt. GlenmOrangie 10YO Original wypada tutaj po prostu lepiej.

tomintoul 10y opinia

Finisz jest rozczarowująco krótki, ale przyjemny w ogólnym rozrachunku, gdzie ponownie dominują słodkie akcenty, zakończone dębiną.

Smak Tomintoul 10YO jest orzeźwiający chociaż przy pierwszym kontakcie nieco przypieka. Na szczęście to zjawisko przejściowe, ustępujące w miarę wychylania kolejnych szklaneczek. Im dalej, tym lepiej. W każdym razie destylat atakuje ślinianki jak pontony z emigrantami wybrzeża Europy – paszcza zaczyna intensywnie pracować. Przede wszystkim jest słodkawo z silnym naciskiem na wanilię, pieczone jabłka i miód, zwieńczone lekką dębową goryczką. Zaprawdę powiadam Wam – przyjemny to smak, pomimo iż korzenne przyprawy nie pozwalają zapomnieć o ostrzejszej stronie Tomintoul 10YO. Finisz jest natomiast rozczarowująco krótki, ale przyjemny w ogólnym rozrachunku, gdzie ponownie dominują słodkie akcenty, zakończone delikatną dębiną.

tomintoul 10y opinia

Toomintoul 10YO moim zdaniem został zbyt wysoko wyceniona względem tego, co obecnie oferuje najbliższa konkurencja.

Szczerze powiedziawszy, gdybym został postawiony przed wyborem Tomintoul 10YO albo GlenmOrangie 10YO Original, ostateczna decyzja zajęłaby mi jakieś dwie sekundy. Sięgnąłbym po drugiego z wymienionych – łagodniejszą, smaczniejszą i bardziej kompletną whisky z Highland. Drugorzędne byłoby wydanie, które również przemawia na korzyść GlenmOrangie 10YO Original. Ponieważ obydwa trunki można kupić w podobnych cenach 130-140 złotych, decyzja byłaby tym łatwiejsza. Nie oznacza to jednak, że Tomintoul 10Y jest napitkiem jakiego trzeba unikać! To całkiem znośna whisky, jaką spokojnie można degustować bez dodatków, tylko moim zdaniem została zbyt wysoko wyceniona względem tego, co obecnie oferuje konkurencja.

OCENA TOMINTOUL 10YO: 5.5 / 10


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.