Benromach to stosunkowo niewielka destylarnia, która w obecnej postaci funkcjonuje od 2004 roku, chociaż historia zakładu sięga końcówki XIX wieku. Duncan MacCallum będący również właścicielem Glen Nevis szybko jednak sprzedał interes, zakład kilkukrotnie zmieniał zarządców, ale została zamknięta w 1983 roku. Dopiero dekadę później interes przejęli Gordon & MacPhail. Produkcja została wznowiona pod nowymi rządami w 1998 roku, a pierwsze butelki trafiły do sprzedaży w 2004 roku. Z kolei 2020 rok przyniósł odświeżenie oferty. Benromach 10YO to natomiast aktualny szlagier producenta, stanowiący połączenie destylatu z beczek po burbonie (80%) i sherry (20%). Ostatni rok wszystko jest finiszowane w beczkach po sherry Oloroso. Destylarnia pobiera źródlaną wodę z Chapelton Springs z Romach Hills, utrzymując charakter Speyside późnych lat 50-tych uwzględniający fenole na poziomie 12-14 PPM.

Wygląd – zwyczajne białe pudełko z czerwonymi napisami, które towarzyszy wszystkim podstawowym edycjom whisky Benromach. Masywna butelka zwieńczona pięknym korkiem zabarwionym na czerwono. Destytlat nie filtrowany na zimno i rozlewany w naturalnym kolorze. Butelkowany w mocy 43% ABV.
Aromat – najpierw w nozdrza uderza delikatny dym torfowy, jednak nie dominuje nad pozostałymi nutami. Szybko ujawnia się zielone jabłko, rodzynki sułtańskie, brzoskwinie w syropie, orzechy włoskie. Kiedy dymność odparuje whisky ujawnia więcej owocowej słodyczy, odrobinę krówek, czekolady oraz wanilii. Fajnie ewoluuje w kieliszku otwierając się z czasem.
Smak – najpierw nieco przypiekają korzenne przyprawy, jednak przy drugim siorbnięciu pieprzność ustępuje, zostawiając więcej miejsca owocowym akcentom. Delikatny słodki dymek jest ponownie obecny, niemniej w naprawdę śladowych ilościach. Jest wyraźnie słodowa, ciasto drożdżowe plus dębowa goryczka. Czuć jeszcze wpływ beczek sherry Oloroso.
Finisz – trwający i początkowo mocno rozgrzewający, zdecydowanie bardziej wytrawny od warstwy smakowo-aromatycznej. Jest naprawdę grubo na języku. Subtelny dym, słodka dębina, wyprawiona skóra, szczypta mokrego tytoniu. Whisky bardzo dobrze zbalansowana, dająca mnóstwo przyjemności z opróżniania kieliszków.

Benromach 10YO to bardzo poprawna single malt whisky, która usatysfakcjonuje amatorów trunków o lekko dymnym charakterze i zarazem solidnie owocowym. Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych 10-letnich wypustów w podstawowych ofertach mniej lub bardziej znanych destylarni. Cena na poziomie około 200 złotych wydaje się uczciwa, bowiem trudno wskazać recenzowanej butelce godnego rywala w podobnym przedziale. BenRiach 12YO Smoky może wydawać się pewną alternatywą, niemniej w moje opinii wypada odczuwalnie gorzej od Benromach 10YO. Jest jednak o poziom niżej od chociażby Jura 18YO. Pomimo niezbyt rewelacyjnej oceny końcowej, spowodowanej po prostu bardzo mocną konkurencją w szerszym rozrachunku, zdecydowanie warto sięgnąć po Benromach 10YO.