Springbank to destylarnia zlokalizowana w południowej części szkockiego półwyspu Kintyre, będąca najstarszym niezależnym przybytkiem tego rodzaju z rodzinnymi tradycjami. Jednocześnie jest nielicznym przedstawicielem regionu Campbeltown, wśród których znajdują się jeszcze Glen Scotia i Glengyle. Destylarnia słynie również z kompleksowego procesu wyrobu whisky od słodowania do butelkowania. Springbank 28YO to edycja specjalna występująca w pojemności 200 ml, wprowadzona do obiegu w drugiej połowie 2021 roku w liczbie zaledwie 2966 butelek. Whisky leżakuje w beczkach po sherry (hogshead i butt), burbonie i rumie. Sama destylarnia jest najbardziej znana z uznanych 10 i 12-letnich single maltów, których ceny w ostatnim czasie osiągają zawrotne poziomy. Recenzowany Springbank 28YO uzyskał w serwisie Whiskybase wysoką notę ponad 90/100, więc spodziewać można się naprawdę solidnej pozycji.

Wygląd – niewielka buteleczka o klasycznym kształcie, zwieńczona tradycyjnym korkiem, niczym specjalnym nie zaskakuje. Etykieta również jest skromna. Trunek posiada kolor młodych wypastowanych kasztanów, będący oczywiście naturalnym efektem. W kieliszku whisky nie jest przesadnie oleista. Rozlewana w sile beczki o zawartości alkoholu na poziomie 48,2%. Nie filtrowana na zimno.
Aromat – whisky najpierw musi pooddychać, żeby zaprezentować pełnię aromatów. Najpierw pojawia się wyraźna dymno-torfowa nutka, dominująca nad pozostałymi i regularnie powracająca. Następnie Springbank 28YO przynosi zapach skalistej plaży, słonej bryzy i drewna. Kolejne ujawniają się słodkie nutki suszonych owoców, zaschły gryczany miód i pierwiastek żywicy. Ciekawa oraz wielowymiarowa kombinacja pracująca w kieliszku.
Smak – zdecydowanie dymna i mineralna, jednak umiejętnie dodaje również mocniejsze akcenty. Nawet podczas kolejnych łyków destylatowi towarzyszą pieprzne dodatki, najpewniej korzenne przyprawy i dębina, zostawiając nieco ognia na podniebieniu. Spodziewałem się jednak więcej wpływu beczek po sherry i rumie, które skutecznie przykrywa dym. Springbank 28YO okazuje się bardziej wędzony, wytrawy i mineralno-wodnisty.
Finisz – przede wszystkim jest satysfakcjonująco długi i trwający, ewidentnie dymny oraz delikatnie przypiekający. Generalnie bardzo wytrawny, ponieważ pojawiają się również wpływy skórzane i tytoniowe. Gdzieś w oddali przebija się jeszcze goryczka pestek winogron. Oczywiście, niezmiennie nad wszystkim góruje dymność.

Springbank 28YO to single malt whisky będąca gratką dla koneserów, szczególnie lubujących się w średnio dymnych destylatach. Jest ciekawie skomponowana, jednak za przeproszeniem – tyłka nie urywa. Najmocniej pracuje w nozdrzach, gdzie kotłuje się wachlarz różnych aromatów, pozwalających na chwilę kontemplacji. Smak i finisz nie powodują niestety opadu szczęki. Wprost przeciwnie prezentuje się aktualna cena, wynosząca 325 Euro dające po przeliczeniu prawie 1500 złotych za butelkę o pojemności 200 ml. Powiedźmy sobie szczerze, taki zakup trudno nazwać opłacalnym nawet w celach degustacyjnych lub poszerzania horyzontów. Springbank 28YO pod pewnymi względami przypomina Jura 18YO, także łączącej dymne i słodkie destylaty, jednak pozostaje kilkukrotnie tańsza. Jeśli chcecie spróbować czegoś w takim klimacie, to zacznijcie właśnie do Jura 18YO.