The Balvenie 14Y Caribbean

The Balvenie 14Y Caribbean Cask to nietuzinkowa szkocka single malt whisky, leżakująca w beczkach po karaibskim rumie, czemu zawdzięcza mocne uderzenie i specyficzny smak… Kompozycja Davida Sewarta w teorii zapowiada się naprawdę ciekawie. Dlatego zacznijmy od przytoczenia procesu powstawia „pirackiej whisky” – beczki zrobione z drewna amerykańskiego dębu napełniane są mieszanką karaibskich rumów, które zostają po pewnym czasie opróżnione na polecenie master blendera, a następnie napełniane czternastoletnią odmianą The Balvenie, gdzie szlachetny trunek odpoczywa przez kilkanaście miesięcy. Dopiero wówczas Caribbean Cask jest gotowe do zabutelkowania. Samo wydanie słusznie przypomina The Balvenie 12Y Triple Cask – mamy zatem solidną tubę wykonaną z usztywnianej tekturki, która zawiera skromną lecz masywną butelkę. W odróżnieniu od opisywanego wcześniej dwunastolatka, dostajemy jednak tylko 0,7L zamiast 1L kanistra.

The Balvenie 14Y Caribbean

Aromat The Balvenie 14Y Caribbena Cask jest bardzo przyjemny, słodki i zarazem orzeźwiający, ale niezbyt rozbudowany.

The Balvenie 14Y Caribbean Cask ma barwę ciemnego bursztynu, bardzo głęboką oraz klarowną, więc wygląda jakby została zabarwiona karmelem. Aromat jest przyjemny, słodki i zarazem orzeźwiający, aczkolwiek niezbyt rozbudowany. Czuć trochę cynamonu, tropikalne owoce oraz akcenty kwiatowe, jednak nie stragan jak dumnie opisuje producent. Serio? Cały stragan z kwiatami, razem ze sprzedawcą chcieli wpakować do beczki? Ech… Marketingowy bełkot powinien znać granice przyzwoitości. Mocnym akcentem w przypadku The Balvenie 14Y Caribbean Cask jest natomiast połączenie wanilii z karmelem, ujawniające się w głównym paśmie aromatycznym, podczas gdy na drugim planie przygrywają rumowe nuty. Piracki alkohol czuć dopiero po głębszym zaciągnięciu nosem. Starczy wąchania – czas wychylić szklaneczkę…

The Balvenie 14Y Caribbean

Smak może nie należy do najbardziej wielowarstwowych, ale trudno nazwać go płaskim albo pozbawionym charakteru.

Początek jest ostrawy, co zawdzięczamy młodej dębinie, która po przepłukaniu ślinianek powoduje niemałe pieczenie w ustach. Swoje robi również 43% ABV, więc trunek solidnie rozgrzewa w zimowe wieczory. Taaak, to jest napitek po którym nieco zaciskasz wargi, następnie wciągając zimne powietrze, ale jesteś cholernie usatysfakcjonowany. Mimo wszystko trunek wchodzi gładko i przyjemnie, również dzięki niemalże balsamicznej konsystencji, a przyjemną goryczkę zapewniają ziarna kakaowca. Smak może nie należy do najbardziej wielowarstwowych, ale trudno nazwać go płaskim albo pozbawionym charakteru. Finisz jest naprawdę długi, stanowiąc mieszankę słodkiego toffi oraz dębowej goryczki, która mnie osobiście przypomina Chivas Regal 18Y.

The Balvenie 14Y Caribbean

Osobiście wolałbym w tej cenie The Balvenie 12Y Triple Cask, która bardziej mi smakowała i dostajemy litr destylatu.

The Balvenie 14Y Caribbean Cask kosztuje 300 złotych, czyli niemałą sumkę, bowiem za podobną kwotę dostaniemy już podstawowe wydania 18-letnich Glenlivet, Tomatin, Jura, Glenfiddich czy Aberlour. Ogólnie wybór całkiem smakowitych whisky za trzysta złociszy jest ogromny, dlatego ekonomicznie The Balvenie 14Y Caribbean Cask wypada średnio atrakcyjnie. Trudno jednak pominąć oczywisty fakt, że rudą wykańczaną rumem generalnie trudno znaleźć, dlatego za nietuzinkowe napitki trzeba dopłacić ekstra. Czy faktycznie warto? Koneserzy do kolekcji pewnie się skuszą, spróbować tego wynalazku bezsprzecznie warto, ale osobiście wolałbym The Balvenie 12Y Triple Cask, która bardziej mi smakowała i dostajemy litr destylatu.

OCENA THE BALVENIE 14Y CARIBBEAN CASK: 7/10



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *